• Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Doświadczenie nas uczy, że miłość nie polega na tym, aby wzajemnie sobie się przyglądać, lecz aby patrzeć razem w tym samym kierunku. - Antoine de Saint-Exupery

 
Dzisiaj jest Czwartek. 23 lutego 2012. Imieniny obchodzą Bądzimir, Damian, Florentyn, Łazarz, Piotr, Romana, Roma, Seweryn. Do końca roku zostało 313 dni.

Kropla rosy

Email
(1 głos)

Czujesz jak zewsząd ogarnia Cię chłód: jesieni, ulicy, ludzi dookoła. Marzysz o cieple, wiośnie patrząc smętnym wzrokiem na zapłakaną szybę. Nagle spostrzegasz pajęczynę. Jej widok wprowadza cię w jeszcze większą złość. Zrywasz apaszkę z oparcia krzesła, wyskakujesz na kamienny parapet i zamachujesz się na znienawidzoną pajęczynę. Rozluźniasz jednak pięść i wolną już rękę opuszczasz ku twarzy. Ten bezradny gest jeszcze bardziej podkreśla Twoje zdziwienie. Pajęczyna jest taka piękna i misternie utkana, że stoisz w zachwycie. Po chwili wyłania się gospodarz: duży włochaty pająk. Uśmiecha się do Ciebie przyjaźnie i coś mówi. Nie rozpoznajesz słów, ale dociera do Ciebie delikatność jego głosu. To wszystko sprawia, że zaintrygowana oczekujesz dalszych wydarzeń. W końcu z melodii pajęczego głosu wyłaniasz słowa:

- Jestem dumny, że wreszcie zachowałaś się po ludzku i pozwoliłaś mi żyć ocalając mój dom. Twoja łaskawość da ci przepustkę do wiosny, o jakiej marzysz. Uchwyć się jednej z niteczek i wybierz się ze mną w podróż.

Chcesz zaprotestować, że w ten sposób ją zniszczysz, ale nie masz kiedy, bo zmieniasz się w kroplę rosy. Spełnisz jego prośbę i naśladując ruchy pająka przesuwasz się naprzód. Ufając już zupełnie swojemu przewodnikowi przekraczasz futrynę okna. Choć czujesz się lekka, wskutek ogromnego wysiłku tracisz świadomość i lecisz w dół. Nie opuszcza Cię jednak podświadomość i poddajesz się fantastycznemu uczuciu lotu. Czujesz wibrację lotu i niczym jesienny liść wykonujesz piękne figury taneczne. Na koniec delikatnie spadasz w puszystą zieleń. Dołączasz do milionów kropel rosy i w takcie wyznaczonym przez wiatr kołyszesz się na długich trawach. Lekko kręci Ci się w głowie, gdyż wychylasz się poza zieloność wpatrzona w błękit nieba, albo zanurzasz się w fałdach traw i kwiecia. Tak rozbawiona spostrzegasz, że nie jesteś sama. Bo oto w oddali płacze człowiek. Brodzi w trawie energicznie rozgarniając ją rekami. Z każdą chwilą jest coraz bliżej Ciebie, już rozpoznajesz kolor włosów, płeć, powłóczystą suknię... I z każdym nowym szczegółem rośnie  w Tobie przeświadczenie, że znasz tę osobę.

- Ależ to ja - wykrzykujesz. I skapując z trawy na trawę stajesz blisko siebie płaczącej.

Ale Ty - Człowiek - stoisz skamieniała z bólu z zamkniętymi oczami. Do Twojej rozpaczy dołącza się cała natura, zniknęła gdzieś radość, pszczoły latają bez entuzjazmu, wiatr przywalił słońce chmurami.

A Ty - Rosa - stoisz patrząc na siebie - Człowieka i ogarnia Cię tkliwość. Chcesz pobiec, ofiarować swoją obecność, tym bardziej, że dawno nie miałaś dla siebie czasu.

- Otwórz oczy - zaklinasz - otwórz oczy - błagasz w myśli- otwórz oczy - wykrzykujesz w przestrzeń  - i zobacz gdzie jesteś.

I Ty  - Człowiek -  otwierasz oczy. Płacz nie ustaje, ale rozglądasz się najpierw niepewnie, a potem z ciekawością. Głośno trąbisz  chusteczkę. Coś wykrzykujesz, gestykulujesz, oddychasz łapczywie wciągając w płuca ostre i czyste powietrze. I próbujesz się uśmiechać. A potem zmęczona padasz bez tchu na stojącą opodal ławeczkę.

A ty - Rosa - patrzysz na to wszystko i zaczynasz zrozumieć. Odkrywasz jak bliska kropli łzy jest kropla rosy. Przemierzasz odległość, wskakujesz na twarz, łączysz się  z łzą i poddajesz słonecznej porze dnia. Po chwili wstajesz, podchodzisz do rosnącego przy ławce różanego krzewu i zanurzasz w nim czerwony jeszcze nos. Przyglądasz się radości pszczół, motyli, ważek. Zaraża cię ich lekkość, wolność. Zrywasz z nóg buty i biegasz po gęstej trawie pijanej od rosy, a potem kontemplujesz odcienie zieleni wokół Ciebie.

A po chwili znów siedzisz przed oknem, rozpoznajesz na szybie fragment tamtego spotkania ze sobą i pająka, który uparcie tka sieć. I obiecujesz sobie, że gdy poczujesz, iż ogarnia Cię kolejny chłód, rosa pod oczami, to zapragniesz znów wędrówki w to swoje wiosenne miejsce.

Autor: dorothee

Przeczytaj inne teksty dodane przez tego Autora

Prace objęte prawem autorskim. Kopiowanie i rozpowszechnianie w jakikolwiek sposób zabronione.


webpagekatalogForbrenningFreemUsICdarMowamuZykaCctgBialystokPlMopSpInfo