Najkrótsza droga do obłędu wiedzie przez samotność. - Aleksander Minkowski
Odwiedza nas 137 gości oraz 0 użytkowników.
Wszyscy jesteśmy ciekawi jak potoczą się dalsze losy naszych bohaterów. Nie zwlekajcie więc i nie każcie zbyt długo czekać na ich kolejne przygody. Zapraszamy do czytania i czekamy na kolejne fragmenty historii wspólnie pisanej.
Siedziałam i myślałam i nic nie wymyśliłam … i po co było tyle siedzieć i myśleć? Można było po prostu siedzieć i nie myśleć, a efekt byłby taki sam. No kochana… tak to można czeską komedię zacząć, ale nie historię miłosną, hmm - tym razem nie pójdzie tak łatwo.
Bo jak tu opisać taką historię, co już historią będąc, jeszcze ciągle myśli zaprząta kradnąc teraźniejszość. I jak tu zgodzić się na kradzież teraźniejszości w czasach, kiedy żyjemy szybko, intensywnie. Stare hasło Horacego „Carpe diem” odżyło na nowo i jest na ustach wszystkich młodych, starszych i tych starszych, co młodymi ciągle się czują udając ze czas ich omija.
Rozejrzałam się po maleńkim lokalu wypełnionym ludźmi. Przytulnie tu, ciepło i swojsko. Klimat jak u cioci w starej kamiennicy lub na babcinym stryszku wypełnionym starymi rupieciami, z których każdy opowiada swoją własną historię. Na samym środku zachowano drzewo, które wygląda, jakby tu rosło. Znajomi pozdrawiający się z daleka, przyjaciele witający się ciepło, zakochani obejmujący się czule, zagadani, zajęci sobą i cieszący się życiem. Zwykły obrazek - piątkowy wieczór w sopockim Józefie K. gwar rozmów, śmiech, radość ludzi, którzy tworzą ten klimat. Atmosfera zagęszcza się co prawda z każdą godziną, ale nie od dymu. Tu się nie pali - jeszcze jeden powód by pokochać Józefa K.
Często tu przychodzę, bo tu właśnie wszystko się zaczęło. Pewnego jesiennego wieczoru, odkryłam to idealne schronienie, uciekając przed zacinającym deszczem i szalejącą wichurą.
On zmierzał w moją stronę, uśmiechając się lekko, a ja za wszelką cenę starałam się opanować drżenie kolan i utrzymać „niezobowiązująco - nie zainteresowany” uśmiech. Był już bardzo blisko... i nagle zatrzymał się, jego twarz zmieniła wyraz, odbiło się na niej coś, czego nie umiałam zdefiniować: zaskoczenie?... rozczarowanie?... Mruknął pod nosem:
- Przepraszam bardzo... ja... ja nie...Odwrócił się i ruszył do wyjścia. Ogarnęła mnie panika. „Nie! Przecież nie mogę pozwolić mu odejść! Musimy porozmawiać! To ważne...”. Nie wiedziałam, dlaczego ważne, ale byłam absolutnie pewna, że takie właśnie jest. Wstałam, chwyciłam torebkę i poszłam za nim.
- Poczekaj!... poczekaj, musimy porozmawiać!. - Mój głos nie miał szans w gwarze panującym w Józefie K. - Proszę Cię, poczekaj! - zawołałam.Skąd we mnie taka śmiałość? Co ja właściwie wyprawiam? Lecę za jakimś obcym mi zupełnie facetem, prosząc, żeby poczekał, żeby nie odchodził, jakby od tego zależało moje życie! Ludzie stojący w przejściu widząc desperację wypisaną na mojej twarzy rozstąpili się, pozwalając mi przejść.
Jego twarz rozpromieniła się w uśmiechu, a ja czułam , że tonę w bezkresnej otchłani. Wiedziałam, że to wyjątkowa, piękna chwila. Wyczuwałam, że mam przed sobą kogoś wyjątkowego, mężczyznę wrażliwego, spragnionego bliskości i uczucia. W jego oczach widać było radość i nadzieję, jak u rozbitka, który po wielu dniach dryfowania widzi na horyzoncie światła bezpiecznej przystani.
Opowiadał o sobie, o swojej rodzinie, o studiach filozoficznych, o doktoracie, który właśnie otworzył, a ja słuchałam wpatrując się w niego, chłonąc każde słowo, marząc by czas się zatrzymał. Spojrzałam na zegar, drań nie chciał zwolnić, zbliżała się 21:00. Nie dowierzając własnym oczom, resztkami sił przywołałam rozsądek na jego dawne miejsce.
- Samir - musze już iść. Późno się zrobiło… - Nie dodałam już, że ktoś na mnie czeka (i pewnie bardzo tęskni). Jakby czytał znowu w moich myślach - Poczekaj... ja cały czas mówię, a Ty nic mi o sobie nie powiedziałaś. Chcę Cię znowu zobaczyć. Kiedy możemy się spotkać? - wyrzucił z siebie jednym tchem. z drżeniem w głosie.
Prace objęte prawem autorskim. Kopiowanie i rozpowszechnianie w jakikolwiek sposób zabronione.
"Bardzo smutno słyszeć o kolejnym wielkim piosenkarzu, który umarł zbyt młodo" - napisał na Twitterze Bryan Adams. "Dobry przyjaciel, znakomity muzyk i człowiek, o...
"Niektórzy ludzie próbują nas zabić, mam zamiar zabić ich pierwszy" - mówi James Bond w pierwszym trailerze "Skyfall", który dziś upubliczniła hollywoodzka wytwórnia. Daniel...
Współzałożyciel legendarnej grupy Bee Gees - Robin Gibb - zmarł w niedzielę w wieku lat 62 po długiej walce z rakiem.
Zamieszkała we własnym obrazie. I to dosłownie. Malarka Beata Pflanz z Suchego Lasu pod Poznaniem motywy ze swoich dzieł przeniosła na ponad 400 metrów...
Nowy Bond już pisze historię, choć na razie pośrednio - przez dokonania Berenice Marlohe, która jako pierwsza aktorka w historii stała się twarzą twórcy...