Piękno jest tym, co czujesz wewnątrz i co odbija się w twoich oczach. - Sophia Loren

Dzisiaj jest: 21 Maj 2012    |    Imieniny obchodzą: Tymoteusz, Wiktor, Kryspin

Odwiedza nas 181 gości oraz 0 użytkowników.

Witam :) jak zapewne zauważyliście strona zaczyna się powoli zmieniać ale to dopiero przygrywka, bo zmiany będą większe. Większość tych zmian nie będzie dla Was zauważalna ale część z nich na pewno, więc poproszę o wyrozumiałość. Strona jest przedsięwzięciem prywatnym a nie komercyjnym, dlatego też pracuję nad nią w wolnych chwilach, których mam niewiele. Wielką satysfakcję sprawia mi fakt, że przez te trzy lata emocji-moc odwiedziło tak wiele osób i wiele z nich pozostawiło na stronie swój emocjonalny ślad, dlatego chciałbym, by była dla Was miejscem do którego z przyjemnością będziecie wracać. Jeśli macie jakieś sugestie lub pomysły dotyczące wyglądu, zawartości, tego co mogłoby się na stronie znaleźć a czego być nie powinno... poproszę o maila. Pozdrawiam Was Serdecznie :) Admin


Historia Wspólnie Pisana

Zaczeło się w Józefie K.? czyli Historia wspólnie pisana.

Ta historia mogła się zdarzyć każdemu z nas i być może wydarzyła się naprawdę. Oddajemy w Wasze ręce jej początek. Jak się ułożą dalsze losy bohaterów tylko od Waszej wyobraźni zależy.

 

Kolejny fragment opowiadania, taki by można było do niego dopisać dalszy ciąg, tekst ok. 3000 znaków (2 strony) należy przesłać na adres Love Story podany w zakładce napisz do nas w menu głównym lub założyć konto użytkownika i dodać tekst w odpowiedniej kategorii. Spośród przesłanych materiałów wybierzemy najlepszą pracę, która będzie kontynuacją wątku głównego opowiadania.

Chwytajcie za pióra, otwórzcie laptopy. Czekamy na Wasze wersje wydarzeń.

Redakcja e-MOCcji

Zapraszamy do pisania o Waszych emocjach w innych działach.

Czujesz, że żyjesz? Napisz o tym!

 


Zaczęło się w Józefie K. - Część 1.

[ 8 ]

Siedziałam i myślałam i nic nie wymyśliłam … i po co było tyle siedzieć i myśleć? Można było po prostu siedzieć i nie myśleć, a efekt byłby taki sam. No kochana… tak to można czeską komedię zacząć, ale nie historię miłosną, hmm - tym razem nie pójdzie tak łatwo.

Bo jak tu opisać taką historię, co już historią będąc, jeszcze ciągle myśli zaprząta kradnąc teraźniejszość. I jak tu zgodzić się na kradzież teraźniejszości w czasach, kiedy żyjemy szybko, intensywnie. Stare hasło Horacego „Carpe diem” odżyło na nowo i jest na ustach wszystkich młodych, starszych i tych starszych, co młodymi ciągle się czują udając ze czas ich omija.

Rozejrzałam się po maleńkim lokalu wypełnionym ludźmi. Przytulnie tu, ciepło i swojsko. Klimat jak u cioci w starej kamiennicy lub na babcinym stryszku wypełnionym starymi rupieciami, z których każdy opowiada swoją własną historię. Na samym środku zachowano drzewo, które wygląda, jakby tu rosło. Znajomi pozdrawiający się z daleka, przyjaciele witający się ciepło, zakochani obejmujący się czule, zagadani, zajęci sobą i cieszący się życiem. Zwykły obrazek - piątkowy wieczór w sopockim Józefie K. gwar rozmów, śmiech, radość ludzi, którzy tworzą ten klimat. Atmosfera zagęszcza się co prawda z każdą godziną, ale nie od dymu. Tu się nie pali - jeszcze jeden powód by pokochać Józefa K.

Często tu przychodzę, bo tu właśnie wszystko się zaczęło. Pewnego jesiennego wieczoru, odkryłam to idealne schronienie, uciekając przed zacinającym deszczem i szalejącą wichurą.

Zaczęło się w Jozefie K. - Część 2.

[ 1 ]

On zmierzał w moją stronę, uśmiechając się lekko, a ja za wszelką cenę starałam się opanować drżenie kolan i utrzymać „niezobowiązująco - nie zainteresowany” uśmiech. Był już bardzo blisko... i nagle zatrzymał się, jego twarz zmieniła wyraz, odbiło się na niej coś, czego nie umiałam zdefiniować: zaskoczenie?... rozczarowanie?... Mruknął pod nosem:

- Przepraszam bardzo... ja... ja nie...

Odwrócił się i ruszył do wyjścia. Ogarnęła mnie panika. „Nie! Przecież nie mogę pozwolić mu odejść! Musimy porozmawiać! To ważne...”. Nie wiedziałam, dlaczego ważne, ale byłam absolutnie pewna, że takie właśnie jest. Wstałam, chwyciłam torebkę i poszłam za nim. 

- Poczekaj!... poczekaj, musimy porozmawiać!. - Mój głos nie miał szans w gwarze panującym w Józefie K. - Proszę Cię, poczekaj! - zawołałam.

Skąd we mnie taka śmiałość? Co ja właściwie wyprawiam? Lecę za jakimś obcym mi zupełnie facetem, prosząc, żeby poczekał, żeby nie odchodził, jakby od tego zależało moje życie! Ludzie stojący w przejściu widząc desperację wypisaną na mojej twarzy rozstąpili się, pozwalając mi przejść.

Zaczęło się w Jozefie K. - alternatywny cd. 2

[ 1 ]

Siedziałam nieruchomo w tym oczekiwaniu. Patrzyłam jak idzie w moją stronę. Zaczęłam chyba trochę panikować. Dawno nie czułam takiego kontaktu z mężczyzną. Przyznaję się sama przed sobą otwarcie, dawno nie czułam żadnego kontaktu, z żadnym mężczyzną. A ten mężczyzna właśnie zbliżył się do mojego stolika, chwycił krzesło, a ja przestałam oddychać. Uniósł je lekko i przesunął, po czym zgrabnie je wyminął i zniknął tuż za mną. Pewnie musiałam dość dziwnie wyglądać z otwarta buzią i wytrzeszczonymi oczami. Udając, że poprawiam włosy spojrzałam za siebie. Siadał właśnie przy stoliku tuż za mną, a przy nim długowłosa piękność uśmiechała się szczęśliwie.

Rany! Jaka idiotka ze mnie. Idiotka! Wdzięcząca się do faceta, który uśmiecha się do kogoś ponad moją głową. Fakt, podoba mi się, ma w sobie to coś, coś, co przykuwa wzrok większości kobiet. Męskość, stanowczość, ale i delikatność w spojrzeniu, spokój w ruchach. Piękne dłonie, które pewnie i silnie chwyciły krzesło, puste krzesło przede mną. Z tych dłoni to się chyba nigdy nie wyleczę. Bo niby jak można dyskwalifikować kogoś ze względu na dłonie. Nie umiem opisać tego typu, to taka przyjemność, to taka przyjemność z patrzenia. Przyjemność z dotyku takimi dłońmi, które wprawiają w zachwyt. To taka fanaberia mała dojrzałej kobiety.

Zaczęło się w Jozefie K. - Część 3.

[ 6 ]

Jego twarz rozpromieniła się w uśmiechu, a ja czułam , że tonę w bezkresnej otchłani. Wiedziałam, że to wyjątkowa, piękna chwila. Wyczuwałam, że mam przed sobą kogoś wyjątkowego, mężczyznę wrażliwego, spragnionego bliskości i uczucia. W jego oczach widać było radość i nadzieję, jak u rozbitka, który po wielu dniach dryfowania widzi na horyzoncie światła bezpiecznej przystani.

Opowiadał o sobie, o swojej rodzinie, o studiach filozoficznych, o doktoracie, który właśnie otworzył, a ja słuchałam wpatrując się w niego, chłonąc każde słowo, marząc by czas się zatrzymał. Spojrzałam na zegar, drań nie chciał zwolnić, zbliżała się 21:00. Nie dowierzając własnym oczom, resztkami sił przywołałam rozsądek na jego dawne miejsce.

- Samir - musze już iść. Późno się zrobiło… - Nie dodałam już, że ktoś na mnie czeka (i pewnie bardzo tęskni). Jakby czytał znowu w moich myślach - Poczekaj... ja cały czas mówię, a Ty nic mi o sobie nie powiedziałaś. Chcę Cię znowu zobaczyć. Kiedy możemy się spotkać? - wyrzucił z siebie jednym tchem. z drżeniem w głosie.

Spotkanie

[ 2 ]
***
 
To był zwykły dzień
Bez magii i bez słońca
Nie znali wcale się
Lecz słuchaj historii końca
On był zwyczajny bardzo
A ona z tych co szpanem gardzą
Uśmiechał się tak ciepło
Tak bursztynowe miał oczy
Aż serce jej twarde zmiękło
Promienny go uśmiech zaskoczył
Lecz trwała dalej ta kurtuazji maskarada
Tańczyli ze sobą chwilę
Za długo wszak nie wypada
Później ich ktoś przedstawił
To On jest a to Ona
On był radosny, wesoły
A Ona trochę szalona
Zamienili ze sobą
Ledwie ze dwa zdania
Wiedzieli, że On jest zajęty
I Ona nie do kochania
Mówili ze sobą najprościej
Bez wyznań-wielkiej miłości
Lecz serca niespokojne mieli
Gdy nadszedł czas rozstania
I odtąd zawsze już czekają
Chwil wspólnych-spotkania
 
***

Prace objęte prawem autorskim. Kopiowanie i rozpowszechnianie w jakikolwiek sposób zabronione.

Chcesz dodać własny tekst lub skontaktować się z którymś z autorów?

Zarejestruj się i dołącz do grona użytkowników!

Newsy z Sieci

  • "Bardzo smutno słyszeć o kolejnym wielkim piosenkarzu, który umarł zbyt młodo" - napisał na Twitterze Bryan Adams. "Dobry przyjaciel, znakomity muzyk i człowiek, o...

  • "Niektórzy ludzie próbują nas zabić, mam zamiar zabić ich pierwszy" - mówi James Bond w pierwszym trailerze "Skyfall", który dziś upubliczniła hollywoodzka wytwórnia. Daniel...

  • Współzałożyciel legendarnej grupy Bee Gees - Robin Gibb - zmarł w niedzielę w wieku lat 62 po długiej walce z rakiem.

  • Zamieszkała we własnym obrazie. I to dosłownie. Malarka Beata Pflanz z Suchego Lasu pod Poznaniem motywy ze swoich dzieł przeniosła na ponad 400 metrów...

  • Nowy Bond już pisze historię, choć na razie pośrednio - przez dokonania Berenice Marlohe, która jako pierwsza aktorka w historii stała się twarzą twórcy...